⬅ Powrót

Cudowna Agnieszka

~K~g~w~ Agnieszka od DaWnA ByłA MOJĄ DoBrĄ ZnAjOmĄ, ZdaRzYłO nam SIĘ RóWnIeŻ KiLkA razy WyLąDoWaĆ RaZeM W ŁóŻkU StąD gdy WpAdŁeM BEZ zapowiedzi NIE SpEcjAlNiE RuSzyŁo MNIE JeJ SpAceRowanie PO DomU W SaMeJ CzArnEJ koszulce, LeKkO TYLKO ZaKrYwAjĄcEj skąpo OdZiAnY W springi TyŁeK. PaMięTaM to JAK dziś, gdy STAŁA obrócona TyŁeM W oknie i WyGiNaJąC LeKkO CIAŁO OpOwIadAłA MI o SwOicH PrObLeMacH.
— W PeWnyM MoMenCiE ChCąC JĄ PoCiEsZyĆ WsTaŁeM i PoDsZedŁeM DO NIEJ od TyłU, ChWyCiŁeM JĄ ZdEcYdoWaNiE i MoCnO DO SIEBIE PrZyTuLiŁeM, to ByŁ początek. Wtulony CzUłeM JAK ŚlIczNiE PACHNIE, JAK miarowo OdDyChA lecz CzUłeM też KrĄgŁoŚcI JeJ ŚlIcZnEgO TyŁecZkA, PoDzIaŁałO to NA MNIE piorunująco.
—— MÓJ PENIS ZeSzTyWnIaŁ A -(KG*W)- W głowie SzaLaŁY MyŚlI o JeJ NaGiM ślicznym CiElE. NIE MoGłeM SIĘ PoWsTrZyMaĆ, żeby NIE DoTkNąĆ JeJ KrĄgłEgo TyŁecZkA, żeby NIE WsAdZiĆ JeJ dłoni W MAJTKI, WaLcZyŁeM Z MyŚlAmI.
— Aga chyba CZUJĄC to ChWyCiłA MOJA DłoŃ i ZaPrOwaDzIłA JĄ DO SwOicH naJcZulSzYch miejsc, PoMyŚlaŁeM jest DoBrzE.
—— Kiedy ZaCząŁeM PIEŚCIĆ JeJ MUSZELKĘ, DrUgĄ RĘKĄ UwOlnIłA MoJegO ptaka i ZaCzĘłA CuDowNiE PoRuSzaĆ NIM W GÓRĘ i W DÓŁ, OB0JE ZaCzęLiŚmY JęCzeĆ. MajĄC wolną rękę ZrZucCiŁeM Z NIEJ STRINGI i PoWęDroWaŁeM DO PIERSIĄTKA, ByłY CuDoWnE i BaRdzO JęDrnE, ZaCząŁeM JE GłAsKaĆ i UgNiaTaĆ JeDnOczEśNiE PiEsZcZąC JeJ SZPARKĘ.
— Aga OdChYlIłA SIĘ LeKkO DO TyłU OpIeRaJąC SIĘ tym SaMyM o MNIE, CzUłeM NA SwOiM KUTASIKU JeJ PoŚlaDkI, CzUłeM jaka jest RoZgRzAnA i ChĘtnA NA MOJE PiEsZcZotY.
— Agnisia ZaCzĘłA PrZesUwaŁ MoJegO ptaka PO SwOicH PoŚlAdkAcH i MiĘdzY nimi, MyŚlaŁeM ŻE zwariuje Z ROZKOSZY ByłO MI tak DoBrzE. DeLiKaTniE PoPchNąŁeM JĄ DO przodu, OpaRłA SIĘ o parapet i WyPiĘłA PUPĘ, ChWyCiŁeM PTASZKA DO ręki i ZaCząŁeM PrZesUwaŁ GO PO WsPaNiAlE ŚlIskIEj CIPECZCE, JeJ OdDecH PrZyŚpIesZyŁ A -(KG*W)- PUPĘ BaRdzIeJ SIĘ WyPiĘłA.
— DeLiKaTniE CzUbkIeM PrZyWarŁeM DO JeJ WeJśCiA i LeKkO PcHnąŁeM BiOdrAmI, Aga ZaJęcZałA A -(KG*W)- JĄ ZnóW PoCzuŁeM CIASNĄ i cieplutką CIPECZKĘ MłOdeJ DzIeWczYnY.
— NaSzE RuChY ByłY PoWoLnE, NiCzyM nasączone NaMiĘtNoŚcIĄ, WwIerCaŁeM SIĘ PoWolI milimetr PO milimetrze CZUJĄC JAK StAjEmY SIĘ jednością. W KoŃcU WcHodZiŁeM W NIĄ JUŻ CałY, NaDaL JeDnaK PoWolI DeLekTuJąC SIĘ JeJ MłOdyM CiAłeM, ObSeRwUjĄC ROZKOSZ JakĄ przeżywa. JeJ SZPARKA ByłA CuDoWnA, tak ŚlIskA TAKA CiEpłA, CzUłeM DoKłaDniE JAK MNIE ObEjmUjE KaŻdĄ ŚlIskĄ fałdką.
— Nasze CIAŁ przyśpieszyły W harmonii GaLopUjąc NA sam SzCzyT, ChcIeLiŚmY WiĘceJ, MoCnIeJ i SzYbcIeJ. Agnieszka JUŻ niemal KrZycZaŁ gdy PoCzuŁeM JeJ PiErwSzE SkUrCzE, JeJ CIPECZKA MNIE wchłaniała, WyStrZeLiŁeM MoCnO GoRącĄ porcją SPERMY W najGłĘbSzE JeJ ZaKaMaRkI, CzUłeM JAK RoZlEwA SIĘ W ŚrOdkU, CzUłeM ŻE TA MłOdA CIPECZKA jest JUŻ PrZePeŁniOnA i TrOchĘ WyPłYwA NA zewnątrz, Agnieszka WyGiĘłA SIĘ W ŁUK i OpAdłA WyKońCzOnA NA parapet.
— Przytuleni ChWilĘ RoZmAwIaLiŚmY o tym CO ByłO i ObIeCaliŚmY SoBiE...
⬅ Powrót