⬅ Powrót

Kocica

— Siv była z pozoru zwykłą Dziewczyną, może tylko trochę wyższą i silniejszą niż przeciętne, ale wiązać się to mogło z JeJ ciężką pracą już od najmłodszych lat. JeJ spojrzenie promieniało dobrocią i troską o wszystkie bezbronne istoty. Często jednak w tych pięknych ciemnych oczach gościł niewytłumaczalny smutek, bo w głębi serca krył się bolesny i przerażający sekret.
— Dziewczyna bezskutecznie próbowała wymazać z pamięci historię tego wieczoru, gdy z Młodszą siostrą wracała z ogniska sobótkowego.
— Miała wtedy zaledwie 14-lat.
— Po tamtych tragicznych wydarzeniach cała rodzina przeniosła się do dużego miasta, by uciec przed bezlitosną opinią publiczną. Rozpoczęli „nowe” życie w miejscu, gdzie nikt ich nie znał i nikt nie słyszał o procesie słynnym na całe ich rodzinne miasteczko.
— Lata płynęły, Siv dorastała, wydawała się pełną życia, radosną Dziewczyną, zawsze zaangażowaną w życie społeczności lokalnej. Z JeJ inicjatywy powstała świetlica, w której dzieci mogły kreatywnie spędzać czas. Wydawać by się mogło że zapomniała już o wszystkim, jednak czasem siadała zamyślona z kotem na kolanach i smutnym wzrokiem wpatrywała się w horyzont. Nikt nawet nie śmiał zgadywać, o czym myśli.
— Cztery lata później znów nadszedł czas zmian. Dziewczyna RoZpOcZęŁa studia w innym mieście. Mieszkała u swej Cioci, więc nie czuła się aż tak obco. Do tego JeJ kuzyn, Brage, studiował na tym samym wydziale. Wszystko zaczynało się układać, aż do czasu, gdy zaczęły krążyć plotki o maniakalnej morderczyni, która zabiła już kilkoro ludzi w mieście i blady strach padł na okolicę. Ciała znajdowano niezwykle zmasakrowane, co świadczyło o wyjątkowej brutalności sprawczyni. Mężczyźni pozbawieni wnętrzności, Kobiety z pociętymi twarzami.
— Ulice opustoszały, a zimowe wieczory każdy spędzał w zaciszu własnego domostwa. Jednak wraz z topniejącym śniegiem stopniał i strach, bo pojmano zabójczynię i po badaniach psychiatrycznych osadzono w więziennym oddziale zamkniętym. Znów wiosna zajrzała do serc ludzkich, pozostała jednak żałoba po ofiarach psychopatki.
— Nie minęło wiele czasu, a strach znów wpełzł do siedzib mieszkańców. Kobieta uciekła i znów Zaczęła swą makabryczną podróż. Miasto zostało odcięte od świata. Ciocia Siv akurat przebywała u JeJ rodziców, więc Dziewczyna pozostała w domu sama z Bragem i Jego Młodszym bratem. JeJ samej na życiu już nie zależało, bo cóż to było za życie wśród strasznych wspomnień, lecz za nic w świecie nie chciała, aby coś wydarzyło się chłopcom, dlatego próbowała chronić ich najlepiej jak mogła. Czasem ta nadopiekuńczość wydawała się irytująca, jednak obaj dzielnie znosili wszystko.
— Nocy sobótkowej wszyscy troje oglądali transmisję z poszukiwań morderczyni. Od kilku tygodni świat żył tylko Gilią, bo tak miała na imię psychopatka. Wszędzie o niej mówiono i pisano. Biegli psychiatrzy próbowali na nowo budować JeJ portret psychologiczny. Prasa brukowa rozpisywała się, z jaką dziką pasją musiała ćwiartować swe ofiary i jak wbijając pazury w tkanki dawała upust swym zwierzęcym instynktom.
— W tym samym czasie „Kocica”, jak została nazwana przez któregoś z dziennikarzy, wyruszała na nocne łowy. W zakładzie Zaczęła Pytać jeszcze większą nienawiścią do ludzi, a to, jak była traktowana przez tamtejszych pielęgniarzy, wcale sprawy nie polepszyło. Teraz każdy mężczyzna był JeJ wrogiem, którego należało zniszczyć. Szukała Kolejnej ofiary, która miała być JeJ zadośćuczynieniem za wszystkie lata życia w upodleniu i pogardzie. Po raz kolejny w myślach podziękowała wszystkim złym mocom za tamten wypadek w laboratorium, który uczynił Ją wręcz nieśmiertelną i niepokonaną. O ! Tam ! Idzie jakiś pijaczek. Tacy są najgorsi. Pamięcią Wróciła do awantur, jakie urządzał JeJ pijany ojciec.
— Szybko jednak otrząsnęła się ze złego wspomnienia i z nową porcją nienawiści ruszyła na akcję.
— Podeszła do Niego tak, jak zwykła to robić, Zapytała czy nie miałby na nią Ochoty.
— Mężczyzna, co nieco zdziwiony, nie wiedział, co powiedzieć. Jednak i tak nie był już w stanie sklecić żadnego rozsądnego zdania.
— Pociągnęła Go za sobą do ciemnej, opuszczonej bramy. Roztaczając cały swój uwodzicielski czar, rozbierała go. Oszołomiony mężczyzna zatracił resztkę, już i tak zamroczonego, zdrowego rozsądku. Gilia Zaczęła wgryzać się w Jego szyję, najpierw Delikatnie, by niczego nie zauważył, a potem coraz mocniej i mocniej. Szponiastymi dłońmi wędrowała po Jego ciele, jednocześnie powodując głębokie rany. Pijaczek Rozpalony do białości, zdawał się niczego nie zauważać. Kobieta szeptała pełne odrazy i gniewu słowa, jednak On nie rozumiał nic, Jego mózg nie miał już kontroli nad Ciałem. Nagle w ręce Gilii pojawił się nóż. Jego błysk oziębił zapał mężczyzny. Próbował krzyczeć, jednak głos uwiązł w Jego przebitej PIERSI. Z przegryzionej tętnicy spływała jasnymi strużkami Krew i mieszała się z tą Tryskającą z przebitego serca. Z szaleńczym błyskiem w oku Zaczęła odcinać po kolei kończyny z żywego jeszcze ciała. Z lubieżnym uśmiechem przyglądała się wykrzywianej w potwornym Bólu twarzy mężczyzny. Okaleczone Członki wrzucała do plastikowej torby i Zaczęła patroszyć tułów. Gołymi rękami wyrywała poszczególne narządy wewnętrzne.
— Gdy skończyła z nim, okryła się płaszczem i ruszyła w kierunku mieszkania swej byłej asystentki. Odnalazła Kobietę pogrążoną w myślach nad wycinkami z gazet i stertami notatek. Eld nawet nie drgnęła, przyzwyczaiła się już do tych częstych odwiedzin.
— Znalazłaś Ją – zaskrzypiała Gilia.
— Jeszcze nie Skłamała – ale wiem że studiuje chemię na tutejszym uniwersytecie.
— Chemię. Znakomicie. Jest lepiej niż myślałam – Powiedziała z chytrym błyskiem w oku.
— Wiesz ile Ona dla nas znaczy. Muszę JĄ odnaleźć.
— To nie będzie takie łatwe. Przecież nie wiemy nawet, jak się nazywa.
— Co. Miałaś tyle czasu i jeszcze się tego nie dowiedziałaś ? – Krzyknęła i uderzyła Dziewczynę w twarz. – Nie mam z Ciebie żadnego pożytku ! – Warknęła i rzuciła nią o ścianę.
— Gilia wściekła wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
— Eld stwierdziła że nie może już dłużej czekać. Starła Krew z twarzy, zarzuciła sweter, wyskoczyła przez okno i pomknęła w mrok. Gilia tylko się uśmiechnęła, przyglądając się uciekinierce przez kuchenne okno.
— Tymczasem Siv oglądała kolejną relację z miejsca zbrodni. Ktoś przypadkiem odkrył zmasakrowane Ciało pijaczka. Chłopcy już spali snem sprawiedliwych, tylko Ona wciąż nie mogła usnąć. Twierdziła że musi nad nimi czuwać. Nocną ciszę przerywały tylko Gorączkowe komentarze dziennikarzy. Gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi, wręcz podskoczyła na łóżku. Sparaliżowana oglądała się przerażonym wzrokiem po pokoju, ale z nikąd nie mogła oczekiwać pomocy. Dobijanie się do drzwi stawało się coraz bardziej natrętne. „Morderca nie zapukałby przed wejściem” pomyślała i poszła sprawdzić, co się dzieje. Otworzyła zdyszanej i wystraszonej do obłędu kobiecie.
— Nareszcie ! – Krzyknęła i prawie rzuciła się w ramiona Dziewczynie – Tak długo Cię szukałam. Tylko Ty możesz nas uratować, Ona jedynie Tobie jest w stanie na tyle zaufać.
— Siv Patrzyła zdezorientowana i zaprosiła niezwykłego gościa do Środka. Usiadły obie w kuchni, gdzie Dziewczyna usłyszała całą historię morderczyni.
— Gilia była kiedyś uznaną chemiczką, pracowała dla koncernów farmaceutycznych i kosmetycznych. Wieczorami jednak Eksperymentowała nad substancją, która miałaby zapewnić Kobietom wieczną Młodość. JeJ działalność odbiegała od reguł etycznych, dlatego często potępiało Ją środowisko naukowe. Jednak nikt nie wiedział niczego na pewno i nie mógł JeJ niczego udowodnić, wszystko opierało się jedynie na pogłoskach. Kobieta do wszystkiego musiała dochodzić sama, nie miała żadnego oparcia, ani w pijącym ojcu, ani w sterroryzowanej przez Niego matce. Któregoś wieczoru w laboratorium doszło do katastrofy, nieostrożne zmieszanie substancji spowodowało wybuch, który sprawił jednocześnie że cała kadź specyfiku wylała się na Gilię. Wysoka temperatura i płomienie dodatkowo wpłynęły na efekt działania Środków. Wszyscy myśleli że Kobieta zginęła w pożarze, Ona jednak przeżyła, a do tego niezwykły eliksir nieodwracalnie zmienił strukturę JeJ DNA. Wreszcie osiągnęła swój cel, długowieczność, lecz teraz nie chciała się tym z nikim dzielić.
— Pracowała nadal nad udoskonalaniem mieszaniny, która miała dać JeJ nieśmiertelność. Nie potrzebowała dawek już tak często. Teraz mogła wreszcie wyruszyć na świat, by spełnić swą krwawą wendettę. W swej podróży natrafiła na interesujące wzmianki w prasie o Dziewczynie, która własnoręcznie zabiła dwóch rosłych mężczyzn. Z fascynacją poczęła JeJ szukać, lecz sama nie była w stanie niczego zrobić. Nie mogła się ujawnić, a JeJ wygląd sprawiał że nie mogła spokojnie zgubić się w tłumie. Pracę nad odnalezieniem Dziewczyny zleciła córce swej podstarzałej już teraz asystentki.
— Siv siedziała wstrząśnięta i wciąż nie Potrafiła uspokoić oddechu. Dziewczyna Powiedziała JeJ również że w tajemnicy pracowała nad neutralizacją Środka, stworzonego przez Gilię. Podała JeJ recepturę i błagała, aby podjęła się tego ryzyka, bo tylko Ona jest w stanie to zrobić. Tylko Ona ma na tyle siły i opanowania, na tyle wiedzy i tylko Ona może zdobyć zaufanie tej strasznej Kobiety.
— Ona Ciebie szuka Powiedziała – przyjdzie tu niebawem. Wiem że MnIe śledziła to nasza jedyna szansa, Ona potrzebuje dawki raz na pół roku i dziś przyjdzie po kolejną. Musisz być silną, w Twoich rękach spoczywa życie wielu istnień. Musisz się teraz przygotować.
— Kobiety poszły do pokoju, gdzie spali chłopcy. Wtem usłyszały trzask tłuczonej szyby, a kawałki szkła potoczyły się po podłodze. Siv niewiele myśląc nakryła głowy śpiących kołdrami. Zza zasłony wyłoniła się niezwykła postać. Wysoka, szczupła Kobieta o zniewalającej urodzie zwróciła się w JeJ kierunku. Z nienaturalnie białej twarzy spojrzały na nią płonące, Czerwone oczy. Kruczoczarne WłOsY spływały po JeJ ramionach, aż do pasa. Błyszczący obcisły strój uwydatniał JeJ kuszące kształty. Gilia z pogardą spojrzała na Eld i uśmiechając się złośliwie, Powiedziała:
— Myślałaś że jesteś taka sprytna. Że uciekniesz przede mną. I pokrzyżujesz mi plany.
— Zostaw Ją ! Przecież Ona Ci niczym nie zawiniła !
— Naiwna ! – krzyknęła i uderzyła Eld tak że aż Dziewczyna straciła przytomność.
— Gilia Podeszła do Siv i PoGłAsKaŁa Ją po twarzy. Dziewczyna zdusiła w Sobie nagła myśl o śpiących chłopcach na wypadek, gdyby tamta Potrafiła czytać w myślach. Zaproponowała Żeby przeniosły się do innego pomieszczenia, gdyż tu zbytnio wiało. Zamknęła drzwi i zaprowadziła „Kocicę” do kuchni.
— Nareszcie ! Tyle lat Cię szukałam. Zafascynowałaś MnIe już 6-lat temu, gdy przeczytałam, co zrobiłaś tamtej sobótkowej nocy.
— Siv nie chciała pamiętać, ale nie Potrafiła się oprzeć magnetycznej wręcz sile tej Kobiety. Po raz kolejny przeżywała wszystko od początku.
— Znów miała 15-lat i wracała z Młodszą siostrą z ogniska. Szły wesoło rozmawiając, gdy nagle drogę zastąpiło im dwóch potężnych, podchmielonych mężczyzn. Próbowały uciec, ale bezskutecznie. Krzyczały, ale ich słabe, dziecinne głosiki zanikały gdzieś w oddali. Nie potrafiły wyrwać się z żelaznych uścisków. Dziewczynce serce pękało z żalu, gdy słyszała błagalne wołania siostrzyczki, a Ona nie Potrafiła JeJ pomóc. Nagle zapałała Ogromnym gniewem i wstąpiła w nią niezwykła siła. Wyrwała się i Zaczęła dotkliwie bić mężczyznę. W Jego dłoni pojawił się nóż. Siv znów widziała Jego złowrogi blask i czuła zimno ostrza przy Swojej szyi. Potem wydarzenia potoczyły się już zadziwiająco szybko. Wyrwała broń napastnikowi i powaliła Go na ziemię. Rzuciła się na drugiego, by ratować Ilię. Gdy zobaczyła okaleczoną szlochającą Dziewczynkę, przestała już racjonalnie myśleć. Biła prawie na oślep, jednocześnie nieświadomie zadając precyzyjne ciosy. Jednym z nich rzuciła w powietrzu i roztrzaskał się na pobliskim drzewie, a drugiego zostawiła z połamanymi nogami i broczącymi Krwią ranami. Tuliła do siebie małą siostrzyczkę i zapewniała że wszystko będzie dobrze.
— Z oczu Siv znów płynęły rzęsiste łzy. Przez wiele lat żałowała że to nie Ona wtedy zginęła. Miała dość życia w ciągłym poczuciu winy, bo nie dość że nie Potrafiła uratować Ilii, to jeszcze pozbawiła życia dwóch ludzi. Mimo, iż sąd uniewinnił ją, ze względu na działanie w obronie koniecznej i chwilową niepoczytalność, a nikt nie miał JeJ niczego za złe, to że nie Potrafiła wybaczyć sama sobie. Do tego plotkujący wciąż sąsiedzi wcale nie poprawiali sytuacji.
— Wstrząśnięta Dziewczyna Patrzyła ze złością na nieproszonego gościa.
— Tak, wiem, jesteś wściekła, ale teraz masz wreszcie szansę zemścić się na nich wszystkich. Masz w Sobie niezwykłą moc, musisz Ją tylko znów obudzić.
— Dziewczyna Patrzyła na nią Mokrymi oczami i zastanawiała się jak można tak bardzo nie rozumieć tego, co Ona przeżywała Ale przypomniała Sobie słowa Eld, musi być silna. Może jeśli uwolni świat od Gilii, to odpokutuje Swoje zbrodnie ?
— Uczynię Cię nieśmiertelną – Ciągnęła „Kocica” – tylko chodź ze mną. Potrzebuję Cię, Twojej siły, a także inteligencji i wiedzy. Pójdziesz ze mną ?
— Tak – odpowiedziała bez wahania.
— Wyszły z mieszkania i pomknęły przez opustoszałe, ciemne ulice. W laboratorium Kobieta pokazała wszystko Młodej studentce chemii. Teraz już mogły przystąpić do przygotowywania tajemniczego eliksiru życia. Był już prawie gotowy, gdy Gilia stwierdziła że brak im jeszcze świeżej Krwi.
— Zaczekaj tutaj, JA po nią pójdę. W międzyczasie pobaw się trochę w laboratorium.
— Siv wolała nawet nie myśleć, skąd pochodzić będzie ta krew. Wiedziała że ma niewiele czasu na przygotowanie trucizny. Zza bluzki wyciągnęła Malutką karteczkę z recepturą. Musiała się śpieszyć.
— Udało się, zdążyła ze wszystkim jeszcze zanim przyszła „wampirzyca ”, jak Ją nazwała. W międzyczasie przygotowała aparaturę. Kobieta Wróciła niezwykle PodniecoNa i zadowolona. Dziewczyna wolała nie Pytać, nie musiała, Gilia sama uraczyła Ją krwawą opowieścią.
— Nie musiała daleko szukać. Spotkała jakiegoś nieostrożnego przystojniaczka, wracającego z imprezy. Od razu dał się skusić, był tak pociągający że pozwoliła Sobie z nim na coś więcej. Jednak nie dała mu przeżyć spełnienia, JeJ mordercze zęby wbiły się w Jego tętnicę. Zachłannie spijała Ciepłą krew. Nie zapomniała oczywiście wziąć też JeJ odpowiednią ilość do słoiczka. Ostrymi jak skalpel paznokciami otworzyła targane konwulsjami Ciało i wyjęła wątrobę, która zawsze może się do czegoś przydać. Niestety nie mogła zabawić się dłużej w obawie że Krew skrzepnie. Poza tym JeJ nowa sojuszniczka nie mogła tyle sama siedzieć wśród odczynników chemicznych i się nudzić.
— Siv bez mrugnięcia Zaczęła przygotowywać wszystko do podania Kolejnej dawki specyfiku swej przymusowej mistrzyni. Wbiła igłę do tego, co kiedyś było żyłą i podpięła rurkę, którą miała popłynąć mieszanina. Na chwilę OdWrÓcIła czymś uwagę Gilii i podmieniła fiolki. Do ciała Kobiety Zaczęła sączyć się trucizna. Poczuła się jakoś dziwnie i Zaczęła niespokojnie Pytać, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Dziewczyna twierdząco pokiwała głową. Nagle „Kocica” zobaczyła leżącą na stole fiolkę z eliksirem. Wyrwała się i trzęsąc asystentką Pytała, co Ona JeJ dała. Siv powaliła agresorkę z powrotem na łóżko. Ta jednak była niewymownie silna. Rzuciła się na studentkę, jednocześnie próbując wyrwać rurkę z trucizną. Walczyły długo i zawzięcie, obie równe Sobie wzrostem i siłą. Siv wciąż Powtarzała Sobie słowa Eld, które dodawały JeJ sił. W końcu Udało się JeJ ogłuszyć Gilię.
— Myślała że wszystko będzie już dobrze. Pilnowała, by śmiercionośny specyfik spływał do Krwi Kobiety. Widziała jak neutralizowany jest eliksir i jak zmienia się Ciało zabójczyni. Zaczynała powoli się starzeć. Nikt nie może oszukać czasu. Kiedy wszystko układało się tak dobrze, nagle wampirzyca się ocknęła i Zaczęła na powrót się wyrywać. Starając się unikać razów, Siv trzymała ją. Jednak raz nie Udało się JeJ i uderzona upadła na podłogę. Oszalała Kobieta w panice próbowała uwolnić się od zabójczej substancji. Chciała zamienić fiolki. Dziewczyna odepchnęła JeJ rękę, szklane naczyńko uderzyło w brzeg łóżka, tłukąc się.
— Gilia zawyła z Bólu i nienawiści. Teraz chciała już tylko zabić zdrajczynię. Udało JeJ się wyrwać igłę z ręki. Siv nie wiedziała, co robić, ale nie było już czasu na myślenie. Na wszelki wypadek miała ukryta część trucizny w strzykawce. Podeszła do „Kocicy” i wbiła JeJ w szyję igłę z furią wstrzykując całą zawartość. Ta jednak zdążyła śmiertelnie zranić Dziewczyną ostrymi odłamkami fiolki. Leżały obok siebie, umierając po tym starciu tytanów. Obie silne, niezwykłe, niezwyciężone, kryjące w zakamarkach swych dusz tragiczne przeżycia.
— Siv myślała że to już JeJ upragniony koniec. Jednak nagle przy niej pojawiła się Eld i podała JeJ ocalałą część Eliksiru. Opatrzyła JeJ rany i wezwała policję. Dziewczyna nie chciała, ani chwili dłużej pozostać w pobliżu tej makabrycznej Kobiety. Zeszły na dół by tam czekać na karetkę, która zabierze JE do szpitala. Gdy były już prawie na parterze, kamienicą Wstrząsnął wybuch. Spojrzały po Sobie zdziwione, ale żadna nie Powiedziała zbędnego słowa.
— Kilka dni później gazety rozpisywały się o niezwykłym wyczynie Młodej studentki chemii. Ciała Gilii nigdy nie odnaleziono. Biegli stwierdzili że musiało zostać spopielone w czasie pożaru. Jednak Eld i Siv wiedziały że walka nie dobiegła jeszcze końca...
* KONIEC © Grzesio, 2021 *
⬅ Powrót