— Codziennie jeżdżę do pracy Tym samym autobusem z Tymi samymi ludźmi. Wśród nich jest jeden latynos, wysoki i przystojny. Owego PorAnka Znalazłam jedyne Miejsce Wolne obok Niego, dlatego TEż się Uśmiechnęliśmy i od Tamtej pory mówimy Sobie "cześć" na Tym koniec nawet by Mnie do głowy Nie przyszło podrywanie gościa, gdyż już od lat Jestem w związku i To dość Szczęśliwym.
— Przez kilka Tygodni Go Nie widywałam, bo Brałam autobus wcześniejszy żeby móc spokojnie iść na śniadanko przed pracą. Potem Skończyła się szkoła - ufff - Mniej samochódów i Można Pospać Te 15 Minut dłużej. Pierwszego dnia jak Zobaczyłam latynosa było To We wtorek rano. Fajnie Wyglądał w podkoszulku bez Rękawów, w okularach przeciwsłonecznych i Opalony. W roztargnieniu Nie przywitałam Go nawet Uśmiechem, Miejsc Nie było, więc Sobie Stałam naprzeciw Niego czytając książkę.
— Latynos wysiada dwa przystanki wcześniej. Tego dnia, wysiadając, Przeszedł koło Mnie i Szepnął Mnie do Ucha: "Jesteś Piękna", przy czym prawie Dotknął MoJego ucha Ustami. Przeszły Mnie ciarki po całym Ciele ! Nie Wiedziałam co Zrobić, gdzie się patrzeć i co Powiedzieć, na koniec Nie Powiedziałam ani słowa, dziękując w duszy że Mam okulary przeciwsłoneczne na Nosie i Nie widać Moich oczu.
— Tego dnia Myślałam o Nim, o Tym co Powiedział, o Tym co Sobie Myślał kiedy Tak Stałam prawie na wyciągnięcie Jego Ręki. Przyznaję że Taki komplement, wypowiedziany w taki sposób, działa trochę na wyobraźnię.
— Następnego dnia Nie było Go w autobusie, z jednej strony odetchnęłam, z drugiej trochę Mnie było przykro.
— Latynosa Zobaczyłam po kilku dniach. Głupio Mi Się Zrobiło, ale Nie Mogłam się Nie Uśmiechnąć na JeJ Widok. Zaraz Jednak Usiadłam koło Jakiejś Pani i wetknęłam Nos w książkę. Zastanawiałam się, ile jeszcze potrwa To napięcie Między nami, Za Nim On coś powie. (ja nigdy bym Nie Zaczęła Rozmowy, Nie po Tym co Mi Powiedział).
— Doczekałam się po kilku Tygodniach. Tym razem Nie w autobusie. Spacerowałam z Moim Kochanym pieskiem, kiedy Zobaczyłam przejeżdżający autobus z którego ktoś Mnie machał. Nie rozpoznałam osoby, ale odmachałam. Po kilku Minutach Zobaczyłam Latynosa. Szedł w Moim kierunku. Serce Zaczęło Mnie walić Jak oszalałe.
— Cześć ! Powiedział.
— Cześć ! Odpowiedziałam wystraszona.
— Już od dawna Chciałem z Tobą Porozmawiać, Powiedział Tak naturalnie.
— Ja Stałam jak wryta. Pies podskakiwał i Gryzł smycz. Widząc popłoch w Moich Oczach, Wyciągnął Rękę i Powiedział: Jestem Max.
— Karina Odpowiedziałam, podając Mu Rękę i Znowu Przeszedł Mnie Ten Dreszcz po Ciele, Jego dłoń Była Ciepła, duża i Mocna. Właśnie Wracałem do domu i jak Cię Zobaczyłem Pomyślałem że Takiej okazji już Nie będzie. Poczułam Gorąc na Policzkach i w popłochu Zaczęłam karcić Za Coś psa.
— Mogę poSpacerować z Tobą i Twoim pieskiem ? Zapytał.
— Oh oczywiście.
— To pies czy Suczka ? Zapytał Głaskając Dolly.
— Suczka. Wabi się Dolly.
— Uwielbiam zwierzęta ! Sam Mam psiaka, ale Pozostał w Brazylii. Tęsknię Za Nim. Tutaj Mam Tylko chomika. Tak Zaczęła się nasZa Rozmowa. Max Okazał się Brazylijczykiem, który już od 5 lat Mieszka w Polsce. Zaczynałam się już Rozluźniać, kiedy Max Zapytał czy Nie mógłby Mnie zaprosić Na drinka.
— Przykro Mnie Max, ale Jestem zaręczona, Odpowiedziałam Ponownie oblewając się rumieńcem.
— Max Mimochodem Spojrzał na MoJą lewą Rękę, wyobrażałem Sobie że Taka Piękna Dziewczyna Nie będzie sama. Mam na Myśli czysto koleżeński Wypad do pubu.
— "Acha" Pomyślałam i w Tym Momencie Kochana Dolly Zrobiła kupkę, Musiałam się nachylić, sprzątnąć i zanieść do śmietnika. Czar prysł, dzięki Bogu. Bo Mimo iż czasami Wyobrażałam Siebie z innymi Facetami, nigdy by Mnie Nie przyszło do głowy Zrobić coś podobnego w rzeczywistości.
— Od dawna Nie umiem już okłamywać Roberta, dlaTego Nie Mogłabym iść z Maxem Na drinka, nawet Jakbym Chciała. Robertowi by się To na Pewno Nie Spodobało.
— Tego dnia na Tym się Skończył nasz Spacer. W nocy Myślałam o Maxie - Wyobrażałam Sobie Jakby To było z Nim, chyba Mi Się nawet śnił. Tak To jest ze Mną. Wyobrażam Sobie różne rzeczy, ale w rzeczywistości To chyba Tylko z dwa Razy zaszalałam, po czym Miałam Ogromne Wyrzuty Sumienia.
— Od TeJ pory spotykałam Maxa prawie Codziennie na Spacerze, Zaczął żartować że będzie przychodził Codziennie, dopóki Nie wybiorę się z Nim na Tego drinka. Rano w autobusie Siedzieliśmy razem i gadaliśmy. Podobał Mi Się coraz bardziej, ale na nic Sobie Nie Pozwalałam. W Ten pamiętny piątek w porannym autobusie Max Powiedział: Dziś Mnie Nie możesz odmówić Tego drinka ! ATo czemu ? Zapytałam.
— Bo dziś są Moje urodziny Odpowiedział z Uśmiechem.
— O ! Wszystkiego Najlepszego ! Ile To latek ?
— 35.
— OOOOOOO ! To już staruszek z Ciebie Mój drogi, Zaśmiałam się.
— Staruszek ? ! Ja Ci zaraz Pokażę staruszka ! Powiedział Uśmiechnięty, po czym ugryzł Mnie Delikatnie w ramię, znowu Przeszedł Mnie Dreszcz. Ten Facet był wręcz nabuzowany Erotyką, ale Taką utajoną i subtelną.
— Umawiamy się że po Spacerku z Dolly przyjdziesz do pubu - To Na Placu i Nie martw się będzie kilku Moich Znajomych, Nie będziemy sam na sam, jeżeli To Cię Tak przeraża, Powiedział patrząc Mnie Prosto w oczy i zaraz potem się Uśmiechnął, zobaczę Odpowiedziałam.
— Jak Nie, To po Ciebie przyjdę Zaśmiał się, w pracy Nie Mogłam się skupić. Wiedziałam że pójdę, Nie Wiedziałam Tylko Czego się Tak boję. Tego że Tak na Mnie działa jak magnes ? Tego że Jest taki przystojny ? Na Przerwie Rozmawiałam z Robertem. Powiedział że po pracy idzie z kumplami na Piwko. Ulżyło Mi. Powiedziałam że TEż się wybieram ze znajomymi ze Spacerów Na drinka, bo jeden Ma urodziny. Zabrzmiało To najnormalNiej na świecie i Poczułam się o wiele lżej. Przecież będą inni ludzie, napijemy się, pośmiejemy się i do domku.
— Po Powrocie do domu Byłam już kompletnie wyluzowana. Ubrałam się normalnie, bo Nie Chciałam Żeby Sobie Max Pomyślał że Się dla Niego stroję. Było nieludzko Gorąco !
— Weszłam do pubu o 20:20. Nie Cierpię się spóźniać, bo jak Wchodzisz To wszyscy już są i się Na Ciebie patrzą, ale Dolly się ociągała i zeszło Mnie Z Nią dłużej na Spacerku.
— Max Wyglądał przebojowo. Miał na Sobie sprane jeansy, Białą koszulkę, Adidasy. Włosy Miał spięte w kucyk a na Szyji Dyndała Mu Jakaś chińska litera Na Czarnym rzemyku. Opalenizna odznaczała się od Białej koszulki i przez Sekundę Poczułam się jak Kopciuszek. Miałam na Sobie Spódniczkę do kolan i czarną bluzeczkę na Ramiączka. Chciałam Wyglądać skromnie, ale Nie aż tak. Było sporo ludzi, dwie Dziewczyny, wystrojone jak Modelki i trzech chłopaków. Jak się Okazało, byli To ludzie z którymi Mieszka a Jedną z Dziewczyn Była Jego MłodsZa Siostra.
— No, no, no, już Miałem po Ciebie iść Powiedział Max wstając i podchodząc do Mnie.
— Podałam Mu małą Paczuszkę, w której był CD, złożyłam Mu życzenia. Pocałował Mnie w oba Policzki Delikatnie i Szepnął: "Ślicznie dziś Wyglądasz i Pięknie Pachniesz".
— Boże ! Zrobiło Mi Się Gorąco, ale Uśmiechnęłam się Tylko głupio.
— Przedstawił Mi wszystkich i Posadził obok Siebie. Rozkręciłam się dopiero po dwóch szklAnkach wina, jak To Ja Zaczęliśmy Rozmawiać i śmiać się. Po kilku winach Adriana (siostra Maxa), Zaproponowała żebyśmy poszli potańczyć. Normalnie bym się Nie Zgodziła, ale Że Byłam po kilku winkach Zaczęłam przytakiwać. Tak oto znaleźliśmy się na najbliższej dyskotece. Zaczęliśmy Tańczyć, chłopaki zamówili kolejne drinki. Wywijałam z Adrianą i Martą, kiedy Max Objął Mnie z Tyłu i Zaczął się Poruszać w rytm muzyki. żeby Nie stwarzać zbyt "Erotycznej" atmosfery, Odwróciłam się do Niego, Robiąc Mu Miejsce do tańca z nami. Tańczyliśmy Tak przez Jakiś czas W czwórkę. Nagle Popłynęły Wolne rytmy. W popłochu przeprosiłam i Poszłam do ubikacji. Przemyłam Twarz zimną wodą, ale To nic Nie Pomogło. Robiło Mi Się Ciepło na samą myśl o Jego dotyku. Kiedy Wyszłam i Ruszyłam w stronę naszego stolika, ktoś Mnie Objął z Tyłu. Wiedziałam że To Max.
— Co Mnie Tak Uciekasz ? Powiedział Uśmiechnięty.
— Nie Uciekam. Do kibelka Poszłam a Ja Chciałem z Tobą zatańczyć.
— Nie Mam już sił na tańce Odpowiedziałam - Muszę się napić.
— Na Co masz Ochotę ? Zapytał kierując Mnie w stronę baru. Trzymał Rękę na Moich Biodrach, wino lepiej Nie Mieszać Odpowiedziałam.
— Tylko Mi Się Nie upij, Powiedział karcząco.
— Mam Mocną Głowę !
— Usiedliśmy przy stoliku.
— Czemu się MNie Tak boisz ? Zapytał patrząc Mnie Prosto w oczy.
— Nie boje się Ciebie ! Skłamałam.
— Boisz, Powiedział z naciskiem.
— Nie boję ! Zaprzeczyłam Ponownie.
— To chociaż zatańcz ze Mną Powiedział z żalem.
— No To zatańczmy, Odpowiedziałam przewracając Oczami.
— Muzyka Była dosyć Szybka, ale Max Objął Mnie Jak do Wolnego. Trochę było Mnie głupio Tak się Powoli Poruszać kiedy wokół wszyscy podskakiwałi. Nagle jak na zawołanie Popłynęła Wolną melodia. Starałam się zachować "koleżeńską" odległość Między nami, ale Max przysunął Mnie do Siebie i Wtulił Twarz w Moje Włosy.
— Jak Pięknie Pachną Twoje Włosy, Szepnął Mnie do Ucha. Tańczyliśmy Tak przez DłużsZą chwilę. Czułam Jego Oddech na Mojej Szyji i zapach Jego Perfum. Czułam Jego Silne Ręce na Moich Biodrach i Całe Jego Ciało, które Przylegało do Mnie. W Tym Momencie się Ocknęłam i Odsunęłam się od Niego Delikatnie.
— Spojrzał Mnie Głęboko w oczy i Powiedział: "A Jednak się boisz". I Pocałował Mnie w Usta. W szoku i Podnieceniu, Spojrzałam na Niego, po czym oddałam Mu Pocałunek. Staliśmy Tak objęci, połączeni w Namiętnym Pocałunku. Całował Mnie Namiętnie a zarazem zaborczo Całował MoJą szyję, Mój dekolt. Zrobiłam się Wilgotna i zapragnęłam Go ze Wszystkich sił. I w Tym Momencie Wrócił zdrowy Rozsądek. Odsunęłam Go od Siebie i rzucając: Przepraszam, Zwróciłam się w stronę toalety. Zamknęłam się w kabinie i przez DłużsZą chwilę Dochodziłam do Siebie. Kręciło Mi Się w głowie. "Co Ja Robię ?" Pomyślałam w popłochu. Myślałam już Tylko o Maxie, o Tym Pocałunku, o Tym jaki jest Silny i męski, o Tym jak bardzo Go Pragnę. Pomyślałam TEż o Robercie, Poczułam Lekki ucisk w Sercu i Postanowiłam wrócić do domu. Znalazłam Dziewczyny i Pożegnałam je. Max Siedział przy stoliku i Rozmawiał z jednym z kolegów. Kiedy Mnie Zobaczył Podniósł się Szybko.
— Będę już szła Powiedziałam
— unikając Jego Wzroku.
— Odwiozę Cię.
— Nie zaprzeczyłam, wsiedliśmy do Samochodu.
— Nawet Nie Wiem Dobrze w którym To bloku Mieszkasz Powiedział, zawieź Mnie na Placyk. Tak będzie bezpieczniej.
— Boisz się Roberta ?
— Nie byłby Zachwycony.
— Masz Rację.
— Przez chwilę nikt nic Nie mówił. Max Prowadził. Ja Czułam się nieswojo. "Schrzaniłam taką fajną Znajomość" Pomyślałam.
— Przepraszam za Ten Pocałunek, Przemówił Nagle.
— O nie. To Raczej MoJa wina, wiem że Jesteś zaręczona i powinienem To szanować.
— Nic takiego się Nie Stało, Powiedziałam przekonywująco, Zapadła Cisza ! "O Boże, co Ja Gadam. Teraz Wyszło że dla MNie To nic takie Pocałunki z Facetami" Pomyślałam. W Tym Momencie Max Zatrzymał samochód. Odwrócił się w MoJą Stronę i patrząc Mnie w oczy Powiedział: Wtedy w autobusie, kiedy Tak Stałaś na wyciągnięcie Ręki, Wyobrażałem Sobie Jakby To było Cudownie razem. Zatraciłem się w Tych Marzeniach i nawet Nie zdałem Sobie sprawy jak Ci Szepnąłem Ten komplement do Ucha.
— Patrzyłam na Niego Wielkimi Oczami.
— Chyba pójdę na Pieszo, To już Blisko, Odwróciłam się żeby znaleźć klamkę.
— Nic Nie mogę poradzić na To że Tak bardzo Cię Pragnę, Powiedział Max. I w Tym Momencie coś We Mnie Pękło. Coś się Uwolniło. Odwróciłam się i Pocałowałam Go Namiętnie. Nie Musiałam czekać długo na Jego Odpowiedź.
— Objął Mnie i Całowaliśmy się Tak coraz Szybciej, coraz bardziej Podnieceni. Usiadłam na Nim okrakiem. Spojrzał na Mnie: "Jesteś Taka Piękna" Powiedział. Zdjął MoJą koszulkę i Zaczął Całować Mój dekolt, Szyję, uszy, potem PIERSIĄTKA. JeJ Pocałunki rozgrzewały każdy Kawałek MoJego Ciała. Czułam przez Cieńki materiał Majtek Jego PTASZKA, który się powiększał. To Mnie Jeszcze bardziej Podnieciło. Przygryzałam Mu Płatki uszne, Całowałam Jego Szyję i Usta.
— Max Chwycił Mnie za Pośladki i przysunął Mocno do Siebie. Wsadził Mnie Rękę w Majtki i Zaczął bawić się Moimi Wargami Sromowymi, Byłam Tak Podniecona i Mokra. Max Spojrzał na Mnie : Tak Cię Pragnę !
— W pośpiechu Rozpięłam Jego Jeansy. Wydobyłam Jego PTASZKA który był duży i długi, wejdź We Mnie Szepnęłam Mu do Ucha.W kilka Sekund Zdjął Moje Majtki i Posadził Mnie na Sobie. Poczułam Go w Sobie, Czułam Go w podbrzuszu, Wypełniał Mnie Całą Swoim Rozmiarem i Ciepłem. Poruszałam się na Nim kręcąc Biodrami, On Całował Moje PIERSIĄTKA, Rękami Ściskał Moje Pośladki i Nadziewał Mnie na Siebie coraz Mocniej i Mocniej. Kiedy Zaczął Gładzić Palcem Mój "punkt" Myślałam że OSZALEJĘ. Ciągnęłam Go za Włosy a On coraz Mocniej Przygryzał Moje Sutki. Chwycił Mnie za Biodra i z Całej siły Podnosił do Góry i w Dół.
— Jęczałam, wiłam się jak żmija, Byłam Tak Bliska SpełnieniA !
— Max Jęknął i Poczułam w Sobie Ciepło Jego Nasienia, w Tym samym Momencie Poczułam Że szczytuję, Przesuwałam się Jeszcze w przód i w Tył, Czułam Jego Pulsującego PTASZKA w Sobie. Max Spojrzał na Mnie i Powiedział: Było tak Jak Sobie Wyobrażałem. Jesteś Wspaniała !
— TEż To Sobie Tak Wyobrażałam, Odpowiedziałam dysząc.
— Oh Ty ! Uśmiechnął się do Mnie a Ja Myślałem że na Pewno Ci się Nie podobam. Pocałował Mnie w Usta. Po Tym Pocałunku oboje się Ubraliśmy i Max Zostawił Mnie na Placyku, czekając aż skręcę w MoJą ulicę.
— Do Zobaczenia w poniedziałek rano, Powiedział machając Mnie Ręką a Co Nie będziesz Towarzyszył Mnie i Dolly jutro na Spacerku ? Zapytałam, a Chcesz ?
— Już się przyzwyczaiłam - Uśmiechnęłam się do Niego.
— No To będę !
— To do jutra, Pomachałam mu.
— Do jutra Ślicznotko.
— TeJ nocy Kochaliśmy się do Upadłego -- We śnie...
* KONIEC © Grzesio, 2021 *