~K~g~w~ Naprawdę BaRdzO SeRdEczNiE OraZ RóWnIeŻ także niezwykle cieplutko WITAM DoSłOwNiE WsZyStkIcH. JeSteM artakcyjną DlA PrAwiE KaŻdEgO ChŁopAkA NASTOLATKĄ MajĄcĄ ZwIązAnE W koński ogon blond WłOsY OraZ RóWnIeŻ PrZePiĘknE JaSnOblłękitno-ciemnoszare OczY. InTeResUjE SIĘ głównie historią JAK RóWnIeŻ zwiedzaniem NaWiEdZonYcH miejsc OraZ fotografią.
— WsPólNiE ŻE SwOimI, rodzicami Andrzejem OraZ Małgorzatą JAK RóWnIeŻ trzema SioStrAmI Dorotą, Amelią OraZ Dianą MiEsZkaŁaM dawniej BaRdzO j NiEdAlEkO Kijowa JeDnaK PO zbrodniczej OraZ NiEsPoDzIeWaNiEnEJ napaści Rosji PrZePrOwAdZiLiŚmY SIĘ JUŻ NA StAłE DO PrZePiĘknEgO Krakowa. NaZyWaM SIĘ Julia, JeDnaK PrAwiE wyszyscy mówią DO MNIE MOIM dugim imieniem MONIKA. Opisane TuTaJ ZdArZeNiE MiAłO SwOjE miejsce DoKłaDniE CAŁE cztrery LatA WcZeśNiEJ kiedy RaZeM Z SioStrAmI SpĘdZaŁaM SwOjE letnie wakacje NA TeReNiE PrZePiĘknYcH OraZ niezwykle EgZoTyCznYcH Wysp Tonga NA Pacyfiku.
— ZaCzNiJmY opis CaŁeJ ZaIsTnIaŁeJ SyTuAcjI PoDobNiE JAK KsIąŻkĘ ZaWszE od SaMegO PoCząTkU. Dzień PO rozdaniu świedectw OraZ nagród WzIąwSzY SpAkOwAnE WaLiZkI ZoStAłYŚmY PrZeZ OjcA zawiezione DO głównego portu lotniczego. Kontrola badgażu idzie i NoWyM maszynom OraZ także skanerom PoSzłA BaRdzO sprawnie. Kiedy NaSzE WaLiZkI ByłY pakowane DO luku bagażowego NaSzĄ CzWóRkA WeSzłA NA pokład samolotu rejsowego SeRdEczNiE WiTanE, JA i PoZoStAlI pasażerowie PrZeZ kapitana OraZ DwÓcH PoZosTaŁYcH pilotów. MŁODE OraZ RóWnIeŻ BaRdzO uprzejme stewardesy ZaPrOwaDzIłY NAS NA NaSzE MiEjScA.
— NIecałe PóŁtoReJ GoDzInY PóŹnIeJ maszyna wystratowała. PiErwSzY lot TaKiEgO typu samolotem ByŁ DlA CaŁeJ NaSzeJ czwórki niesamowtym PrZeŻyCiEM. Podniebny rejs PrZebIegŁ BEZ NaWeT NaJmNiEjSzYcH niespodzianek typu przechył lub turbulencje. Samolot WyPuŚcIwSzY podwozie GłAdkO OraZ BaRdzO PrEcYzYjNiE osiadł NA PaSiE NuMeR SiEdeM. OdEbRawSzY WaLiZkI NieDuŻyM busem DoTaRłYŚmY POD same DrZwI pięciogwiazdkowego hotelu. Wspisawszy SIĘ DO księgi meldunkowej hotelu CzTerEcH MłOdYcH chłopaków WzIąwSzY WaLiZkI ZaPrOwaDzIłO NAS DO OpŁaConEgO PrZeZ NasZYcH RoDziCóW NA CałY urlop PoKojU NA IV piętrze.
— RoZpakOwAwSzY NaSzE bagaże WySzłYŚmY NA wyłożony CzArNyM hebanowym drewnem balkon. PrzePięKnY OraZ urzekający WIDOK DoSłOwNiE przerósł NaSzE NaWeT najśmielsze OcZeKiWaNiA.
— StOjąC przy PoRęCzY WiDzIaŁyŚmY nieodległą plażę otoczoną palmami OraZ SzUmiĄcY Pacyfik. nasyciwszy OCZY przepięknym tutejszym krajobrazem WrÓcIłYŚmY DO WnĘtRzA NasZEgO PoKojU. PoNieWaŻ NIE MiAłYŚmY RaCzeJ ŻaDnYcH InnYcH planów PoStAnOwIłYŚmY zwiedzić CałA wyspę. Ubrawszy LeKkiE adidasy, letnie BlUzEcZkI OraZ KrÓtkiE SpoDeNkI OpUśCiłYŚmY WnĘtRzE hotelu. SkIeRoWaŁyŚmY SIĘ NA południe. ChCąC UnIkNąĆ tłumów turystów SzŁyŚmY BocZnymI uliczkami. SpAceR OdSłoNiŁ PrZeD namI nietknięte RĘKĄ człowieka DoSłOwNiE niemal bajkowe zakątki.
— ZaTrZyMuJąC SIĘ RoBiłYŚmY SoBiE ZaWszE obowiązkowe wakacyjne selfie DlA NasZYcH RoDziCóW.
— WrAcaJąC ZaTrZyMałYŚmY SIĘ także NA plaży. JeJ WIDOK JeSzCzE BaRdzIeJ NAS wtedy oczarował.
— Mięciutki piasek MiaŁ KoLoR złoto-różowy NaToMiAsT WySoKiE palmy RoSłY USTAwIonE szeregowo. ZaMknĄwSzY ZA PoMocĄ magnetycznej karty DrZwI WyNaJętEgO hotelowego PoKojU UsIaDłYŚmY PrZeD telewizorem WiSzĄcYM NA ŚcIaNiE WłĄcZaJąC NaSzĄ UlUbiOnĄ chyba turecką telenowelę. SkOńCzYwSzY odglądać PoStAnOwIłYŚmY odświeżyć SIĘ NIECO KoLeJnO BiOrĄC GorĄcY PrYszNiC.
— Jako PiErwSzA PoSzłA MOJĄ StArSzA SioStrA Dorota, PoTeM DrUgĄ Amelia OraZ trzecia Diana. PoSzłAM jako czwarta, OsTaTnIa. PrZeBrAwSzY SIĘ W BiAłĄ BlUzEcZkĘ OraZ kremową minispódniczkę DoŁącZyŁaM DO sióstr NA balkonie. SieDzIałYŚmY NA LeŻakAcH wystawiajac MŁODE CIAŁA DO słońca. SpĘdZiŁyŚmY WłAśNiE tak PoZosTaŁĄ CzEśĆ PiErwSzEgO wakacyjnego dnia. IdąC SpaĆ UbRaŁyŚmY TYLKO LeKkiE KrÓtkiE koszulki nocne.
— LeŻąC POD kolderką PlAnOwaŁaM CałY JuTrZejSzY dzień NA plaży. NaStęPnEgO poranka ObUdzIwSzY SIĘ WysZłAM NA balkon. Dorota SzYkOwAłA stół DO śniadania. DzIsIaJ MIAŁA NA SoBiE PiĘknĄ LeKkO RóŻowĄ LeTniĄ SuKieNkĘ NA RaMiĄcZkAcH OraZ letnie sandałki. SAMA MiaŁaM dziś NA SoBiE JaSnOżołtą BlUzEcZkĘ JAK RóWnIeŻ JaSnOnIebIeSkĄ minispódniczkę.
— ChWilĘ PóŹnIeJ PoJaWiłY SIĘ dwie PoZosTaŁE SiOsTrY MajĄC UbRanE BlUzEcZkI OraZ minispódniczki. Spożywszy poranny PoSiŁeK SpAkOwAnE RuSzyŁyŚmY PrOstO NA plażę. PrZeZ niemal CałA DrOgĘ ToWaRzYszYłY nam PtaSiĘ śpiewy. DoTaRwSzY DO celu RoZłOżYlIŚmY pożyczone hotelowe LeŻakI NaStĘpNiE ZaSłOniĘtE PlAżOwyM parawanem ZaMieNiłYŚmY NaSzE UbRaNiA NA kostiumy bikini. PoSmArOwAnE wodoodpornym olejkiem DO OpAlAniA WeSzłYŚmY CałA NaSzĄ czwórką DO Pacyfiku. ChLaPaŁyŚmY SIĘ PrZeZ KrÓtkĄ ChWilĘ naatępnie StOjąC NaDaL W WoDziE RzUcAłYŚmY SoBiE frisbie.
— ByłA to NaSzA NajBarDzIeJ UlUbiOnA ZaBawA PoDcZaS DoSłOwNiE każdych NasZYcH letnich wakacji. WrÓcIwSzY NA LeŻakI RoZłOżYwSzY NA NicH RęCzNikI SiAdaŁyŚmY OdDajĄC SIĘ WyŁąCzNiE OpAlAniU. CuDoWnE PrOmIeNiE letniego słońca JeDyNiE DeLiKaTniE MuSkAłY NaSzE MŁODE DZIEWCZĘCE CIAŁA.
— Kiedy WrAcAŁyŚmY DO hotelu PeWnyM LeśNyM skrótem niebo DoPiErO ZaCzyNaŁO SIĘ ŚcIeMnIaĆ.
— WzIąwSzY PrYszNiC UDAŁYŚmY SIĘ NA całonocny spoczynek tym RaZeM MajĄC NA SoBiE TYLKO LeKkiE MaJtEcZkI OraZ KoLorYStYcZniE DO NicH DoBrAnE STANIKI...