~K~g~w~ Wynajęta kawalerka SkĄpAnA ByłA w ciszy. JAK CO dzień rano. LuBiŁ tę ciszę. WsTaWaŁ zawsze WcZeŚniE. NaJpIerW PoRaNnE PoTrZebY, PoTeM PrYsZniC. Po kawie i PrZeKąScE PrZeDśNiAdAnIoWeJ KłAdŁ SiĘ z LaPtOpeM NA TaPcZaNiE. Dziś NiE MuSiaŁ UbIeRaĆ SiĘ do pracy. ByłA sobota. Nie ChCiAłO Mu SiĘ też SpRaWdZaĆ, CO WyDaRzYłO SiĘ NA świecie. Za TO ciepło PoMiEsZcZeNiA, gdy za oknem PaNoWaŁA PóŹnA JeSieŃ, SpRzYjAłO BaRdZieJ InTymNyM MyŚloM.. WeRtOwaŁ StRonY w internecie w PoSzUkIwAniU PoDniEcAjĄcYcH GO materiałów. Ten stan MrOwiEniA w OkOlIcY kroku SpRaWiaŁ Mu PrZyJeMnOśĆ, choć NiE ObIeCyWaŁ SpEłNiEniA, JaKiEgO by ChCiaŁ. W końcu BYŁ sam. CzAsAmI ZaTrZyMyWaŁ SiĘ NA ZwYkŁyM PORNO, KiErOwAnyM ZaZwYcZaJ do PrYmiItYwNycH OdBiOrCóW, których NiE BrAkOwAłO. TyLkO lody, DłUgiE PeNeTrAcjE NA RóŻnE SpOsObY i OtWorY a NA końcu WYTRYSK NA TwArZ. NuDzIłO GO TO i NiEsMaCzYłO. WoLaŁ PoCzYtaĆ JakIeŚ CiEkAwE artykuły, PoPaTrZeĆ NA PiĘknE, NagIE KoBiEtY, WyObRaŻaJąC SoBiE w JAkI SpOsóB Je kocha, a NaJcZęŚcIeJ SzUkaŁ OpOwIaDaŃ. Tu też ZaZwYcZaJ były PrzYKrE „klasyki” chociaż ZdArZałO Mu SiĘ ZnAlEźĆ JaKąŚ PeReŁkĘ NaPiSanĄ z WyObRaŹniĄ. Sam też CzAsAmI PiSaŁ. RaCzeJ DlA SIEBIE. Nie PlaAnOwaŁ dzielić SiĘ z nikim SwOimI ErOtYcZnYmI FanTaZjAmI. MożE dlatego Że SiĘ WsTyDziŁ. CzYtaŁ KiEdyŚ ŻE TO NoRmAlnE MaRzyĆ, MieĆ RóŻnE WyObRaŻeNiA ErOtYcZnE, CO NiE znaczy ZE MuSimY Je ReZliZoWaĆ. Każdy MA Prawo MaRzyĆ i te MaRzEniA są JegO. To chyba jedyna, NA RAZiE, SfErA CaŁkOwIciE PrYwAtnA. . Do czasu, gdy KTOŚ NiE OdKrYjE sposobu NA CzYtaNiE w MyŚlAcH. Dzisiaj też PoStaNoWiŁ coś NaPiSaĆ. .To ByłA historia w NiErEaLnyM świecie. A RaCzeJ w UtOpIjNyM świecie. Było ciepło, BYŁ ogród. Ludzie CHODZILI NaDzY. CzAsAmI OcIeRalI SiĘ o SIEBIE. Wtedy można było PoCzuĆ ciepło drugiej osoby, JeJ ZaPacH. WsZyScY MiElI MaSkI DaJącE AnOnImOwOśĆ. TyLkO OczY BłySzCzAłY z ich OtWoRóW. CIAŁA były NaJrÓżNiEjSzE. OgOlOnE i NiE OgOlOnE, duże i nieduże atrybuty MęSkOścI i PIERSIĄTKA KoBiEcE. SzCzuPłE i ZaOkrĄgLonE. Każdy SzUkaŁ BlIsKoŚcI, a gdy ZnAlAzŁ OdPoWiAdAjĄcĄ Mu osobę, która GO zaakceptowała, ZaCzYnAlI SwOjE ZaBawY DaJąC SoBiE ROZKOSZ. GdZiE NiEgdDziE, NA kępkach trawy pośród kwiatów i krzewów, pary a niekiedy WiĘkSzE grupy WE WsZyStkIcH KoNfIgUrAcjAcH płciowych GłAsKałY SiĘ, CaŁoWałY, PeNeTrOwAłY. WoKóŁ DoChoDzIłY WeStChNiEniA, PrzYŚpIeSzOnE OdDeChY, CzAsAmI OkRzYkI SpEłNiEniA, BlAskI ObIjAjĄcYcH SiĘ o SiEbiE NagIcH ciał.
—— OpIsYwaŁ WyBrAnĄ GrUpĘ, NiE OkReŚlAjąC ich OrIeNtAcjI, UnIkaJąC WuLgArNycH nazw NaRzĄdóW. WsZyStkO MiAłO być PrzYjEmnE. Nikt NiE mógł DoZnAwaĆ KrZyWdY, chyba ZE MiaŁ takĄ PoTrZebĘ. Każdy SpEłNiaŁ SiĘ w SpOsóB, który Mu OdPoWiAdA, bez ZbĘdNycH etykiet. Mężczyźni SpRaWiAlI PrZyJeMnOśĆ KoBiEtOM, które w tym CzaSiE PiEśCiłY inne KoBiEtY, a te ZaBaWiAłY SiĘ z MęŻcZyzNAmI, którzy JeDnOcZeŚniE SmAkOwAlI innych MęŻcZyzN lub BęDąC przez NicH KoChAnI. Bo każdy z NAS MA w SoBiE coś z PrzEciWneJ płci TyLkO NiE ZdAjE SoBiE z tego SpRawY lub NiE PrzYJmUjE tego do wiadomości BoJąC SiĘ społecznego NaPięTnOwAniA. ZaZwYcZaJ mężczyźni PrAgnĄ KoBieT i TyLkO KoBieT, a KoBiEtY MęŻcZyzN i TyLkO MęŻcZyzN. Ale któż, JAK NiE KoBiEtA, wie LePieJ JAK SpRaWiĆ PrZyJeMnOśĆ KoBiEciE. I tak też jest z MęŻcZyzNAmI. . CaŁośĆ OpOwIaDaNiA UbArWiŁ szczegółowymi OpIsAmI ROZKOSZY PoMiĘdzY WyBrAnYmI OsObAmI. Gdy SkOńcZyŁ pisać, BYŁ MOCNO PODNIECONY i JAK zwykle sam SoBiE MuSiaŁ pomóc. Tym RAZeM jednak PoStaNoWiŁ PoDzIeLiĆ SiĘ z kimś SWOIM OpOwIaDaNieM. PoStaNoWiŁ ZaMiEśCiĆ Je NA Portalu, który CzĘstO OdWiEdZaŁ. OczYWiŚciE AnOnImOwO. Jednak, ŻebY ZoStAłO OpUbLiKoWanE, MuSiaŁ WySłaĆ PoDaJąC SwOjE dane, Ze WzGlĘdU NA Prawa AuToRsKiE. . Niedziela MiJałA LeNiWiE. LuBiŁ czytać, WięC ReSztĘ WoLnEgO czasu ChCiaŁ SpĘdZiĆ PoChŁaNiAjąC KoLeJnĄ książkę. Po obiedzie, RoZlEnIwIonY ZaSnąŁ. ObUdZiłO GO PuKaNiE do drzwi. MiaŁ ZaInStAlOwAnY dzwonek, ale KTOŚ PoStaNoWiŁ jednak ZaPuKaĆ. ZwLókŁ SiĘ z TaPcZanU, PrZeTarŁ OczY i PoWolI PodSzEdŁ i OtWoRzyŁ drzwi. W progu StAłA MłOdA KoBiEtA. Z zakamarków RoZeSpAneJ pamięci PrzYPomNiaŁ JĄ SOBIE. MiEsZkAłA chybA Piętro WyŻeJ z ChłOpaKieM. CzAsAmI WiDyWalI SiĘ NA klatce ScHoDoWeJ WyMiEnIaJąC PoWiTaNiA. PoDobAłA Mu SiĘ, ale ByłA ZaJętA, WięC TyLkO WoDziŁ za NIĄ tęsknym WzRoKIeM bez JakIcHkOlWieK prób LePsZegO ZaPoZnAnIa. JeJ duże, brązowe OczY MiAłY WyRaZ LeKkIeGo ZaKłOpOtAniA. Mimo to, DośĆ ReZoLuTniE ZaGaDnĘłA:. – CzEśĆ. JESTEM Anka, eee — SąSiAdkA z GórY, eee.
—— CzEśĆ. – PoWiEdZiAŁ i też SiĘ PrZeDsTaWiŁ – Maksymilian.
—— MaM taką NiEtYpOwĄ SpRawĘ. – DoKońCzyŁA. . – WeJdŹ, PrOszĘ. . ZROBIŁ JeJ miejsce, ŻebY WeSzłA i ZaMkNąŁ drzwi. ZaPrOpOnoWaŁ, ŻebY UsIedlI PrzY WąSkiM stole w AnEkSiE KuChEnNyM. Nie MiaŁ wiele MiEjScA w SwoJeJ kawalerce, a NiE ChCiaŁ PrOpOnOwaĆ JeJ SiAdAniA NA TaPcZaNiE. – DoPiErO by SoBiE o MNIE WyRoBiłA zdanie. – PoMyŚlaŁ RoZbaWiOnY. . – WiEsZ. PrAcUjĘ w domu. – RoZpOcZęłA MóWiĆ. – Tak w skrócie ZaJmUjĘ SiĘ ObSłUgĄ BaZ danych. WiĘkSzOśĆ czasu MogĘ TO RoBiĆ ZdAlNiE, ale CzAsAmI JadĘ do biura. W ZwIąZkU z tym ŻE PrAcUjĘ w domu, MaM WiĘceJ czasu i DoDaTkOwO AdMiNiStrUjĘ RóŻnE StRonY internetowe. .– FajnA Praca. A JA MuSzĘ CO rano BiEgaĆ do biura. – ZaStAnAwIaŁ SiĘ, JAkĄ MA do NIEGO SpRawĘ. . UśMiEcHnĘłA SiĘ. . – Tak WięC AdMiNiStrUjĘ RóŻnE StRonY. – KoNtYnUowAłA JuŻ MNIEJ ŚmIałO. — MiĘdzY InNymI, eee, stronę z OpOwIaDaNiAmI. . PrZeSzYłA GO fala GOrĄcA. BYŁ pewien Że ZROBIŁ SiĘ CzErWonY NA TwArzY. . – ErOtYcZnYmI. – DoStRzEgŁA JEGO ReAkCjĘ – Nie, Nie ChCiaŁaM ŻeByŚ SiĘ źle PoCzuŁ. PoZwóL MNIE DoKońCzyĆ. . KiWnąŁ głową. CzuŁ SiĘ SkOłOwAnY, NiEpEwnY. NA czole WyStĄpIłY Mu pierwsze kropelki potu. . – No i MaM za zadanie, eee — SpRaWdZaĆ NaDeSłAnE OpOwIaDaNiA Przed ich PuBlIkAcjĄ. . Nie WiEdZiaŁ CO o tym MyŚlĘĆ. Przecież NiE NABIJAŁA SiĘ z NIEGO. ByłA RaCzeJ ZaKłOpOtAnA.
—— No i dziś DoStAłaM OpOwIaDaNiE od CiEbiE, eee. RoZpOZnAłaM po danych. PrZePrAsZaM. . SpUśĆiŁ WzRoK. . – SAMA też PiSzĘ – DoDałA SzYbkO, JaKbY ChCiAłA, ŻebY NiE CzuŁ SiĘ ZaŻeNoWanY. . SpOjRzaŁ TeRaZ w JeJ OczY. WyRaŻałY NaDzIejĘ NA ZrOzUmIeNiE JeJ InTeNcjI. Były PrzYJaZnE no i PiĘknE. – No i PrZeCzYtaŁaM. – KoNtYnUowAłA – i BaRdzO MNIE SiĘ PODOBAŁO - OczYWiŚciE JuŻ jest w SiEcI. Bo WiEsZ, RzAdkO SiĘ ZdArZajĄ takie PrzYjEmnE w OdBiOrzE OpOwIaDaNiA, no i BaRdzO NA MNIE WpŁyNęłO, eee, no WiEsZ ZrObIłO MNIE SiĘ PrZyJeMniE no bo w końcu do tego te OpOwIaDaNiA SłUżĄ. – UśMiEcHnĘłA SiĘ NiEśMiAłO. – Ale też DałO do MyŚlĘniA, bo eee, JA też MaM CzAsAmI takie MyŚlI a WSYTDZĘ SiĘ o NicH MóWiĆ, a cóż DoPiErO RoBiĆ, ale ChCiAłAbyM. . PaTrZyŁ NA NIĄ JuŻ z MNIEJSzyM WsTyDeM. JeJ OczY LśNiłY. PoLicZkI MiAłA LeKkO ZarUmiEniOnE. JAKA ONA ByłA PIĘKNA. – MyŚlaŁ.
—— Bo WiEsZ. MaM ChŁoPakA i RóŻnE RzEczY RobImY w ŁóŻkU. JeSteŚmY OtWaRcI NA RóŻnE EkSpErYmEntY, LuBimY to ale JA MaM JeSzCzE takie MyŚlI, no WiEsZ, NA PrzYKłaD KoChaĆ SiĘ z KOBIETĄ. Ale RoZumIesZ, NiE tak TyLkO KOBIETĄ, ale RAZeM z MęŻcZyzNĄ. Chociaż WłAśCiWiE z SamĄ KOBIETĄ. PrZePrAsZaM, SAMA SiEbiE OsZuKujĘ.
—— Nie PrZeJmuJ SiĘ. Nie MuSisZ SiĘ WsTyDziĆ SwOicH FanTaZjI. MożEsZ MNIE OpOwIeDzIeĆ. W końcu JuŻ ZnAsZ MOJE MyŚlI. – UśMiEcHNąŁ SiĘ do NIEJ, JuŻ RoZlUźNiOnY.
—— OdPoWiEdzIaŁA UśMiEcHeM.
—— PoWiEdZiAłA ŻE JeSzCzE NiE RoBiŁaM tego z KOBIETĄ ale ByM SkŁaMałA. – TeRaZ ByłA JuŻ ŚmIeLszA – KiEdyŚ po DaMsKiM WiEcZoRzE z KoLeŻaNkAmI, sporo ZaKrApIaNyM, jedna z NicH ZoStAłA u MNIE NA noc, bo MiAłA DaLekO do domu. Tak było BeZpIeCzNieJ. No i WyGłUpIaLiŚmY SiĘ w ŁóŻkU. DoTyKaLiŚmY SiĘ DlA ZaBawY w RóŻnE MiEjScA, AŻ w końcu PoCałOwAłYŚmY SiĘ, tak NaMiętNiE i długo. PoTeM DoTyKaLiŚmY SiĘ JuŻ WzAjEmNiE, ŻebY SpRaWiĆ drugiej PrZyJeMnOśĆ. Po WsZyStKiM ZaSnĘłyŚmY. NA drugi dzień ŻaDnA z NAS o tym NiE WsPoMnIałA. To było DośĆ NiEdAwnO. CałY czas ZaStAnAwIaM SiĘ, czy tego NiE PoWtÓrZyĆ. Ale bez alkoholu tak ŻebY MieĆ WiĘceJ WrAżeŃ. . – A MyŚlIsZ ŻE KoLeŻaNkA też MiAłAbY NA TO OCHOTĘ ? . – Nie WIEM do KOŃCA, ale gdy SiĘ ŻeGnAłYśmY rano, PrZyTuliłYŚmY SiĘ do SiEbiE NA PoŻeGnAniE. WięC chyba ZŁA NA MNIE NiE ByłA. PaMięTaM też ŻE UśMiEchAłA SiĘ do MNIE przed WyJśCiEM. To BYŁ taki UśMiEcH z tych RaCzeJ ZaLoTnYcH.
—— No TO WyDajE MNIE SiĘ ZE MożEsZ SpRóBoWaĆ SiĘ z NIĄ UmÓwiĆ NA kawę NA PrzYKłaD. Gdy NiE OdMówI TO będzie ZnAcZyłO ŻE NiE WsTyDzI SiĘ tej nocy i jest duża szansa ŻE BęDzIiEciE mogły JĄ PoWtÓrZyĆ. PoWinNaŚ DELIKATNIE NaWiĄzaĆ do tego. PoWiEdZieĆ ŻE było CI PrZyJeMniE itd.
—— MuSzĘ SpRóBoWaĆ MuSiAłabYM też JakOŚ WsPoMnIeĆ o tym MoJemU ChłOpaKowI, no WiEsZ JeSteŚmY OtWaRcI, ale TO ByŁobY z inną OSOBĄ, a NiE ChCiAłAbyM, ŻebY PoMyŚlaŁ ŻE GO ZdRaDzaM .
—— No tak. – MiLcZelI chwilę. – WiEsZ ? MożE tak być ŻE ChłOpaK ZaPrOpOnUjE, ŻeByŚciE SiĘ KoChAlI WE TrÓjkĘ, FaCecI LuBiĄ takie KoNfIgUrAcjE. Ale NiE WIEM, JAK by TO PrzYJęłA KoLeŻaNkA. MożE NiE chcieć. SpRóBuJciE RaCzeJ NaJpIerW same, a gdy BęDzIiEciE JuŻ Ze SOBĄ BlIżeJ, PoRoZmAwIaJ z NIĄ i powiedz ChłOpaKowI.
—— MożE MASZ RaCjĘ. PrZeMyŚlĘ TO. – UśMiEcHnĘłA SiĘ i SpOjRzAłA Mu GłĘbIeJ w OczY. – A ty ? MiAŁeŚ JakIeŚ DoŚwIaDcZeNiA z ChŁoPakAmI ? . WpAtRyWaŁ SiĘ w JeJ OczY JuŻ pewnie. JAKZE Mu SiĘ PoDobAłY. PrZeCiĄgNąŁ chwilę OdPoWiEdzI. – Nie, TO znaczy w DzIeCińStWiE, gdy PoZnAwAliŚmY SwOjE CIAŁA, ZdArZyłO RoZebRaĆ SiĘ z KoLeGamI przed SOBĄ, OgLąDaLiŚmY „siusiaki” a nawet OnAnIzOwAliŚmY SiĘ TrOchĘ. PoTeM WsTyDzIliŚmY SiĘ tego. Gdy BYŁEM DoRoSłY TO nic TaKiEgO MNIE SiĘ NiE PrzYdARzYłO. . – A ChCiaŁbyŚ ?
—— No NiE WIEM. Tak JAK PiSaŁeM w tym OpOwIaDaNiU, ChCiAłAbyM KoChaĆ TyLkO KoBiEtY, ale ŻebY być SzCzeRyM tak JAK ty, ChCiAłAbyM SpRóBoWaĆ, TO znaczy ChCiAłAbyM być z KOBIETĄ i EwEnTuAlniE z MęŻcZyzNĄ, no WiEsZ KoChaĆ SiĘ WsPóLniE i MożE wtedy SpRóBoWaĆ JEGO tak z CiEkAwOścI. . – No tak. – ŚmIałA SiĘ. – Trudno SiĘ o tym mówi drugiej osobie. W MyŚlAcH SiĘ SzAlEjE a w życiu StRacH i WsTyD.
—— Tak. MASZ RaCjĘ – TeRaZ ON SiĘ ŚmIaŁ. – ŁaTwIeJ jest NaPiSaĆ niż ZwIeRzaĆ SiĘ KoMuŚ w OczY.
—— ZaPaDłA PrZeCiĄgłA CiSzA. Oboje SiEdZiElI ZaMyŚlEnI. .Co JA RobIĘ, CO JĄA MóWiĘ, CO JA CzUjĘ. JAK BaRdzO ChCiAłAbyM SiĘ TeRaZ z NIĄ KoChaĆ. – MyŚlaŁ. – WiEsZ Maks ? To NiEwIaRyGoDnE ŻE tak Ze SOBĄ RoZmAwIamY. To NaPrAwdĘ FaJnE PoRoZmAwIaĆ o SwOicH FanTaZjAcH ErOtYcZnYcH z drugą OSOBĄ. MiAłAM ObAwY PrzYChOdZąC tu, no MożE NiE takie WIELKIE, PoNiEwaŻ po PrZeCzYtAniU TwOJEGO OpOwIaDaNiA nieco CIĘ PoZnaŁaM. – UśMiEcHnĘłA SiĘ. – BaRdzO CI za TO DzIęKujĘ, MuSzĘ JuŻ iść, bo NiEdŁugO wróci z WyJąŁZdU MóJ ChłOpaK. MuSzĘ Mu ZrObiĆ JaKąŚ KoLaCjĘ czy coś. BędĘ MoGłA JeSzCzE do CiEbiE ZaJrZeĆ ?
—— Gdy TyLkO BędĘ w domu. – TO o KaŻdeJ porze. – UśMiEcHNąŁ SiĘ do NieJ TrOchĘ SmUtnY ŻE JuŻ WyChOdzI.
—— WsTałA od stołu i SkIeRoWałA SiĘ do drzwi. PoSzEdŁ za NIĄ.
—— To CzEśĆ. – PoWiEdZiAłA i CmOkNęłA GO w PoLiCzeK. Już ChCiAłA WyJśĆ, ale ZaTrZyMałA NA chwilę. OdWrÓciŁA SiĘ i NiEśPiEsZniE ObJęłA Mu PoLicZkI i PrzYWaRłA SwOimI WARGAMI do JegO. OczYWiŚciE NiE BrOniŁ SiĘ. Fala GoRącA PrZeBiEgłA Mu po PlEcAcH. PoCzuŁ, JAK spotykają SiĘ ich JęZyKI i DELIKATNIE TaŃczĄ WoKóŁ SIEBIE. Po chwili, z DźWiĘcZnyM MlAśNiĘcIeM, OdErWałA SiĘ od JEGO WARG. UśMiEcHnĘłA SiĘ i mówiąc. – Pa ! – SzyBkO WySzłA z MiEsZkAniA. . Maks STAŁ JeSzCzE chwilę przed ZaMkNiĘtYmI DrZwIamI. Dawno SiĘ tak CuDoWniE NiE CzuŁ. .PiątekW tygodniu CzAsAmI SpOtYkAlI SiĘ NA klatce ScHoDoWeJ. MóWilI CzEśĆ UśMiEcHaJąC SiĘ do SIEBIE. Było Mu miło JĄ spotykać. KiEdyŚ SpOtKaŁ ich dwoje. PrZeDsTaWiŁA Mu SwOjEgO ChŁoPakA. UśCiSnĘlIśmY SoBiE dłonie i PoSzlIśmY w SwOjE StRonY.
—— W piątek UsŁySzaŁ PuKaNiE do drzwi. CzuŁ ŻE TO Ona. OtWoRzyŁ. PrzYWiTałA SiĘ CaŁuSeM w USTA. WeSzłA i SiAdłA. Tym RAZeM NA TaPcZaNiE. NiEpEwNiE UsIadŁ obok. . – WiEsZ ? SPOTKAŁAM SiĘ z Klaudią. – DoMyŚliŁ SiĘ ZE Mowa o tej koleżance. – W kawiarni. PoRoZmAwIaLiŚmY TrOchĘ o WsZyStKiM i NiCzyM. PoTeM NaWiĄzAłaM do NaSzeJ nocy.
—— JAK TO ZrObIłaŚ ?
—— Tak JakOŚ WySzłO. PoWiEdZiAłaM ŻE FaJniE MNIE było, gdy SpAłA u MNIE. ONA UśMiEcHnĘłA SiĘ A Po chwili PoWiEdZiAłA ŻE też JeJ było PrZyJeMniE. PoTeM znowu GaDaŁyŚmY o CzYmŚ innym. Ale PóŹnIeJ ZaPyTałA SiĘ, czy NiE WpAdłAByM do NIEJ NA BaBskI WiEcZóR. SpYtaŁaM SiĘ kto będzie. OdPoWiEdzIaŁA ŻE TyLkO my. SzyBkO ZgOdZiŁaM SiĘ. SpOtKaŁyŚmY SiĘ WcZoRaJ.
—— I JAK było ? . Przez DłUżSzĄ chwilę nic NiE MóWiłA, ale NA JeJ TwArzY MaLoWałO SiĘ PrzYjEmnE WsPoMnIeNiE. – WcZeŚnIeJ RoZmAwIaŁaM o NIEJ z Piotrkiem. – OdEzWałA SiĘ w końcu.
—— Tak ? MóWiłAŚ Mu o SwOicH PlAnAcH ?
—— Tak. – PoWiEdZiAłA cicho. – Ale ZaNiM TO ZrObIłaM, DaŁaM Mu do PrZeCzYtAniA twoje OpOwIaDaNiE. Nie WsPoMnIaŁaM ŻE TO ty NaPiSaŁeŚ, TyLkO ŻE KTOŚ PrzYsŁaŁ do AkCePtAcjI.
—— I CO ON NA TO ? – ZaPyTaŁ z LeKkiM NiEpOkOjeM.
—— No WiEsZ… NA PoCzĄtkU nic NiE MóWiŁ. TyLkO OgÓlnIkOwO ŻE niezłe. Ale WiEcZoReM w ŁóŻkU, wspomniał o tym, CO tam jest NaPiSanE. MuSiAłO NiE DaWaĆ Mu SpOkOjU. WięC ZaCzĘlIŚmY rozmowę. PoDzIeLiliŚmY SiĘ SwOimI FanTaZjAmI w końcu PoWiEdZiAłaM Mu o nocy z KlaudiĄ Po ImPrEziE. WySłUcHaŁ i MuSiAłO TO ZrObiĆ NA NIM WrAżEniE, bo SiĘgNąŁ MiĘdzY MOJE nogi i GłAsKaŁ MOJĄ MySzkĘ. SpYtaŁaM, czy NiE FanTaZjUjE o ChŁoPakAcH. OdPoWiEdzIaŁ ŻE gdyby mógł, TO sam by SoBiE PoSsaŁ, WięC NiE obawia SiĘ PENISÓW. PrzYZnaŁ ŻE CzAsAmI DoTykA SoBiE PUPĘ a nawet WkŁaDA PaLeC. I SpRaWiA Mu TO PrZyJeMnOśĆ. Jednak NiE wie, czy OdWaŻyŁbY SiĘ WpUśCiĆ tam faceta.
—— To NoRmAlnE. To DoTyKaNiE. Tam jest BaRdzO ErOgEnnE miejsce u MęŻcZyzN. Taki punkt G. – PoMąDrZyŁ SiĘ TrOchĘ.
—— Tak. WIEM. CzYtAłaM TrOchĘ. – PoWiEdZiAłA z UśMiEcHeM Anka. – No WięC PoRoZmAwIaLiŚmY SoBiE o NASzYcH PoTrZeBacH, o RóŻnYcH KoNfIgUrAcjAcH AŻ w końcu KocHaLiŚmY SiĘ. PaMiĘtaJąC, o CzyM MóWiŁ WcZeŚnIeJ, SiĘgNęłAM do JEGO pupy i WłOżYłaM Mu MóJ NaŚlInIonY PaLeC. WyPręŻyŁ SiĘ z ROZKOSZY. – ŚmIałA SiĘ. – Ale ON też ZROBIŁ TO samo MOJEJ pupie. I PoWIEM CI Było BaRdzO PrZyJeMniE. NaPrAwdĘ. NA PoCzĄtkU TrOchĘ SiĘ ObAwIaŁaM BólU, ale NiE BrOnIłAM SiĘ i nic NiE BOLAŁO.
—— PoMyśLałAM nawet ZE MożE KiEdyŚ SpRóBujĘ GO tam WpUśCiĆ. PoNoĆ KoBiEtY, które TO RobiĄ, MajĄ CzĘśCieJ ORGAZMY niż w POCHWIE. CiEkAwE. KocHaLiŚmY SiĘ i było SuPeR. I chyba nawet MiEliŚmY MoCnIeJszE ORGAZMY niż DoTąD. Było SuPeR.
—— ZaZdRoSzCzĘ – PoWiEdZiAŁ z UśMiEcHeM.
—— Po WsZyStKiM ZaPyTałAM GO, czy NiE MiaŁbY nic przeciwko, ŻeByM ZoStAłA w CzWaRteK u Klaudii NA noc. UśMiEcHNąŁ SiĘ TyLkO i PoWiEdZiAŁ Że spoko. DoDaŁ JeSzCzE ŻE gdyby nam ZrObIłO SiĘ nudno, TO MożEmY GO ZaWoŁaĆ. Czyli tak, JAK WcZeŚnIeJ MóWiŁeŚ. – ŚmIałA SiĘ SzCzeRzE.
—— To ŚwIeTnIE Że SiĘ ZgOdZiŁ. I JAK było ? LePieJ niż PoPrZeDniO ?
—— NiEpOrÓwNyWaLniE LePieJ. – OczY BłySzCzAłY JeJ, gdy TO MóWiłA. – WyPiŁyŚmY NiEwIelE WinA. Nie było PoTrZeBnE do DoBreJ ZaBawY. NaJpIerW RoZmAwIałYŚmY. PoTeM PoPrZyMiErZaŁyŚmY CiUchY. PoTeM PoCałOwAłYŚmY SiĘ i PoSzŁyŚmY do ŁóŻkA. GłAsKaŁyŚmY SiĘ WzAjEmNiE. Tak CuDoWniE DeLikAtNiE. ZdjĘłYŚmY z SiEbiE ubrania i dalej SiĘ GłAsKaŁyŚmY. CuDoWniE MuSkaŁA MOJE UsZy, PoTeM SsaŁA MOJE PIERSIĄTKA, CaŁoWałA BrZucH i ZaNiM SiĘ ZoRieNtOwAłAM, ByłA JuŻ USTAMI w MOJEJ MYSZCE.
—— OpOwIaDaJ dalej. PiĘkNiE TO ROBISZ. – PoWiEdZiAłA PrZeŁyKaJąC ŚlInĘ.
—— No NiE MoGę, bo SiĘ RoZpAlaM a MuSzĘ JuŻ PrzYSiĄśĆ do pracy. JeSzCzE TyLkO PoWIEM ŻE JA też JĄ CaŁoWaŁaM, PIERWSZY RAZ w życiu i było CuDoWniE i MiAłYŚmY w SuMiE po kilka ORGAZMÓW. . WsTałA z TaPcZanU, WyPrOsToWałA bluzkę i PoSzłA w KiErUnkU drzwi. ChCiAłA JĄ ZaTrZyMaĆ, ObJąĆ i CaŁoWaĆ, ale bez JeJ ZgOdY NiE ŚmIałA tego ZrObiĆ. – A ty NiE MASZ NiKogO, z kim MoGłA ByŚ SiĘ KoChaĆ ? – OdWrÓciŁA SiĘ JeSzCzE i SpYtAłA bez ZaŻeNoWaNiA.
—— No nie. Tak SiĘ ZłOżYłO ŻE od DłUżSzEgO czasu NiKogO NiE PoZnaŁaM. – OdPoWiEdzIaŁA TrOchĘ SmUtNo.
—— Nie MaRtW SiĘ. – PoWiEdZiAłA z UśMiEcHeM. – JeSzCzE SiĘ NaKoChAsZ. No MuSzĘ LeCieĆ. Praca CzEkA. Pa !.Tym RAZeM NiE DałA MNIE CaŁusA NA PoŻeGnAniE. MożE i DoBrzE, bo MoGłO TO SiĘ SkOńCzyĆ ZuPeŁniE InAcZeJ...