~K~g~w~ WpAdŁA DO MNIE KoLeŻaNkA. ByłA W pobliżu WięC WpAdŁA NA Pogaduchy. A -(KG*W)- ŻE ByłO CiEpłO, TO PrZenIoSłYŚmY SIĘ DO ogrodu, BiOrĄC Z SobĄ DłUgIE szklanki WyPeŁnIonE, PO BrZegI SokIeM PoMarAńCzOwYM. UsIaDłYsmy PrzY ogrodowy stoliku NA krzesełkach i ZaCzęLiŚmY plotkowac. Gadalas y o chlopaka chyba Z klasy. Z szkoły. O tym, KtÓrY BaRdzIeJ, KtÓreJ Z NAS BaRdzIeJ SIĘ PoDobA. JĄ PrzY tym, SpOgLądAłA W GŁĄB ogrodu, gdzie ZnAjDoWaŁ SIĘ brat. naprawial ogrodzenie.
— NA CO Ty SIĘ tak PaTrzYsZ Ulka ?
— NIE NA co. A -(KG*W)- NA kogo. PatRzĘ NA brata.
— IwONA od WrÓcIłA GłOwĘ także i WiDzIaŁY y ŻE SIĘ DO NAS ZblIiżA. ByŁ CoRaZ BlIżeJ, A -(KG*W)- JĄ DrGnęŁaM.
— O CZYM tak dyskutejecie ? ZaPyTaŁ.
— O chlopaka chyba. OdPoWiEdZiAłA Iwona. – SzUkAmY kandydatów NA NaRzEczOnEgO.
— JĄ ByM NIM ChĘtNiE ZoStaŁ, MOJE drogie panie, ale WaS dwie. A -(KG*W)- JĄ jeden-przemówił. ChOcIaŻ, JaKbyM SIĘ postarał, TO dał ByM RadĘ.
- Chwali pięta — PoWiEdZiAłA Iwona, A -(KG*W)- brat SpOjrZaŁ NA MNIE.
— Kamil PoChyLiŁ SIĘ nad IwONA i PuŚciŁ MNIE OcZkO.
- UwAżaJ, bo SIĘ MoŻesZ pomylić.
- AkUraT. JUŻ TO WiDzĘ — OdPoWiEdZiAłA Iwona.
— NIE PoDrYwA MoJegO brata — WtRąCiłaM
— JĄ GO PoDrYwA ? To Kamil PoWiEdzIaŁ ŻE dałby RadĘ nam obojga.
— Dałbyś ? ZaPytAłAM
— Watpisz W TO Ulcia ?
— PoPaTrZyŁeM NA brata i NA Iwonę. CoŚ MNIE MóWiłO ŻE IwONA MA OcHotĘ NA Kamila, A -(KG*W)- i zemna DzIałO SIĘ CoŚ NIE tak.
— No WiEsZ. – BąKnĘłaM.
— To MoŻeCiE ChcEciE SIĘ PrZeKoNaĆ. PoWiEdzIaŁ. Ani JA, ani IwONA NIE ZdąŻyLiŚmY OdPowIeDzIeĆ, bo Kamil SIĘ UśMiEchNąŁ i RuSzyŁ W KiErUnkU DomU. WiDzIaŁY y ŻE ZNIKA W ŚRODKU PrZecHodZąC PrZeZ DrZwI tarasowe.
— PoGaDaLiŚmY JeSzCzE ChWilĘ i też poszlysmy. Gdy WeSzlIŚmY, TO Kamil SieDzIaŁ NA kanapie PiJąC piwo Z butelki. PrZyGląDaŁ nam SIĘ.
— No MOJE panie. KtÓrA PiErwSzA ?
— CO KtÓrA PiErwSzA ? ZaPytAłAM.
— KtÓrA Z WaS ChcĘ GO MieĆ, PiErwSzA ? Ty ByŁaŚ ChĘtnA — ZwRóCiŁ SIĘ DO Iwony, RoZpInAna ROZPOREK.
— ByŁaM ZaSkoCzOnA, bo Kamil WyJąŁ PrZeZ ROZPOREK SwOjEgO PTASZKA i TrZyMaŁ GO W PaLcAcH.
— No. NA CO CzEkAsZ ? ZwRóCiŁ SIĘ DO Iwony. Chyba WiEsZ, JAK SIĘ TO RobI.
— IwONA ByłA ZdEzOrIeNtOwAnY, A -(KG*W)- JĄ WpAdłaM WłAśNiE NA PoMysŁ. Pociagnelam JĄ W StRonĘ. Kamila i SpOwOdoWałA ŻE ZnAlAzłA SIĘ NA KoLanAcH. JĄ też. PoMoGłA Iwonie i PO ChWilI ZaJmOwAłA SIĘ NIM. RoBiłA TO JAkiŚ CZAS i PTASZEK brata ByŁ W MoIcH USTACH. PoTeM ZnOwU W BUZI Iwony i W MOJEJ. Gdy KoLeJnY RAZ IwONA GO załączniku, JA WsUnĘłaM DłOniE POD JeJ SpÓdnIcZkA. Zdjęciami JeJ MaJtEcZkI. PoDnIoSłA Iwonę, A -(KG*W)- Kamil PoCiĄgNąŁ JĄ DO SIEBIE. NiEmaL NA NiEgO WpAdŁA. PoTeM jeknela od chlapać GłOwĘ i ObeEjMuJąC rękoma SzYjĘ Kamila. ON NaToMiAsT TrzYmAJąC JĄ ZA PoŚlaDkI, PoDnOsiŁ i OpUsZcZaŁ. WiDząC TO ByŁaM PODNIECONY i WiLgoTnĄ.
— Kamil PrZesTaŁ JĄ PosUwA i ZaJąŁ SIĘ MNĄ. PoŁoŻyŁ MNIE NA PlEcAcH i TeRaZ TO MNIE PosUwaŁes. OSTRO. MoCnO. GłĘbOkO.
— NIE WIEM ile NAS tak NA ZmIanĘ bzyka, ale WrEszCiE StAnĄŁ W LeKkiM rozrodu. MY obie kleczalysmy. BrAlIŚmY GO W BuzIĘ NA ZmIanĘ.
— WrEszCiE DO SzEdŁ. TrOchĘ SPERMA DoStAłA NA WARGI UST Iwona. TrOchĘ JĄ JeJ DoStAłAM. I tak NaPrAwdĘ, WsZyScY ByLiŚmY ZaDoWolEnI...